Central Europe Information Central Europe Information » »

Tytuł:
Moje zapiski nieuczesane...
Moje zapiski nieuczesane...
WWW:
http://makarewicz-53.blog.onet.pl
Google Adsense

Moje zapiski nieuczesane...

Moje zapiski nieuczesane BLOG GENERAŁA DYWIZJI REZERWY PIOTRA MAKAREWICZA Menu główne Przeskocz do tekstu Przeskocz do widgetów Przedświąteczne drobiazgi. Opublikowano 3 sierpnia 2013 Autor PIOTR MAKAREWICZ W czasie wizyty w 8 Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu Prezydent Bronisław Komorowski zadeklarował głęboką determinację w obronie zasady 1 95 PKB na obronność. Będziemy trzymać Pana Prezydenta za słowo tym bardziej że już w tym miesiącu rozegra się bój o pieniądze dla łatania budżetu państwa. Ową deklarację Prezydent poprzedził słowami nadziei że cięcia które obecnie dotkną budżet MON to jednostkowe jakby jednoroczne ograniczenie. Również mam taką nadzieję. Zastanawiam się tylko dlaczego Prezydent kieruje te słowa do nas a nie do rządu i ministra Rostowskiego. Myślę że bardziej skutecznym sposobem wyrażania takiej determinacji byłoby zwołanie Rady Gabinetowej i w tym gronie przedstawienie swoich oczekiwań. Przedstawianie swoich deklaracji w takiej formie mogę oceniać wyłącznie jako czysto PR owski przedświąteczny zabieg mający na celu uwiarygodnienie Prezydenta jako konsekwentnego Zwierzchnika Sił Zbrojnych w obliczu krachu budżetu państwa i MON. Oglądałem szereg zdjęć z wizyty Prezydenta Ministra Obrony Narodowej szefa Sztabu Generalnego WP i dowódcy Marynarki Wojennej w Świnoujściu prezentowanych na stronie internetowej MON i na portalu polska zbrojna. Pl. Niby nic nadzwyczajnego ale jeden szczegół uderzył mnie od razu.

Chodzi o ubiór gości i gospodarzy. Marynarze przywitali swoich gości jak należy w mundurach wyjściowych a wyróżniani i odznaczani wystąpili w mundurach galowych. Goście też uszanowali swoich gospodarzy Prezydent minister były dowódca Marynarki Wojennej admirał Łukasik i wszystkie towarzyszące im osoby wystąpiły w garniturach z krawatami jednym słowem elegancko. Napisałem wszystkie ale muszę dodać z wyjątkiem jednej. Szef Sztabu Generalnego WP gen. Broni Gocuł wystąpił w mundurze polowym. Wiem że obecne przepisy mundurowe są na tyle elastyczne że gdyby gen. Gocuł towarzyszył Zwierzchnikowi za przeproszeniem w ineksprymablach nie powinno to nikogo zdziwić. Tym bardziej że taka mnogość wariantów ubioru powoduje pełną dowolność interpretacji przepisów ale nie zawsze słuszną. Mam zatem pretensje do gen.

Gocuła gdyż pamiętam że na uroczystość wyznaczania go przez Prezydenta na obecne stanowisko służbowe ubrał się w mundur galowy z odznaczeniami. Gdy zaś trzeba uczestniczyć w wyróżnianiu innych w tym wypadku marynarzy nie stać go na założenie nawet munduru wyjściowego. Przecież nie jechał na zakurzony poligon i znał program wizyty Prezydenta. Ani Prezydent ani minister ani nikt z osób cywilnych nie wystąpił dajmy na to w dżinsach i w jakiejś bluzie. Nie chcę nawet podejrzewać że pan generał broni Gocuł posiada jedynie jeden mundur galowy i po prostu szkoda mu go wycierać po jakichś okrętach. Jeżeli tak jest faktycznie to apeluję o zbiórkę wśród żołnierzy na rzecz uszycia szefowi Sztabu Generalnego jeszcze dwóch mundurów wyjściowych jednego letniego a drugiego zimowego. Pan Gocuł powinien bowiem pamiętać że do 1 stycznia 2014 roku chce czy nie chce jest jeszcze pierwszym żołnierzem i najwyższym przełożonym w mundurze wszystkich żołnierzy (niestety) i nie jest jego prywatną sprawą jak się ubierze szczególnie w obecności Zwierzchnika Sił Zbrojnych ministra a przede wszystkim swoich podwładnych. Może ubiór gen. Gocuła był zgodny z przepisami ale zabrakło wyczucia taktu szacunku dla przełożonych i podwładnych oraz zwykłej kultury osobistej. Kolejne zdjęcie z pokładu okrętu gdy Prezydent rozmawia z admirałami i oficerami Marynarki Wojennej niejako potwierdzają te moje ostre słowa.

Wszyscy oficerowie stoją w czapkach na głowie nawet dowódca Marynarki Wojennej. Wszyscy ale nie gen. Gocuł który stoi przed Prezydentem bez beretu na głowie. Jeżeli uznał że skoro Prezydent nie ma nakrycia głowy to może i on to przypomnę mu stare powiedzenie co wolno wojewodzie to nie tobie i tak dalej. Słyszałem nawet gdzieś z boku głosy że ten ubiór gen. Gocuła nie jest przypadkowy gdyż jest to wyraz jego niezadowolenia z faktu że na Święto Wojska Polskiego nie otrzymał awansu do stopnia pełnego generała czyli nie dostał czwartej gwiazdki. Oczywiście traktuję te głosy jako czystą złośliwość ale i mnie się zdaje że do tej czwartej gwiazdki gen. Broni Gocuł jeszcze nie dojrzał. Analizując listę nazwisk oficerów którzy za kilkanaście dni zostaną awansowani na kolejne i pierwsze stopnie generalskie i admiralskie nie widzę większych niespodzianek. Spodziewałem się awansów generałów dywizji Samola i Tomaszyckiego.

Gen. Samol od grudnia 2012 roku jest dowódcą Wielonarodowego Korpusu Północno Wschodniego w Szczecinie a tam obowiązuje ustalenie że dowódca jest generałem trzygwiazdkowym zastępca dowódcy dwugwiazdkowym a szef sztabu jednogwiazdkowym niezależnie od tego z którego kraju ci oficerowie pochodzą. Tomaszycki jest od wiosny na etacie generała broni a już po 1 stycznia 2014 roku będzie prawdopodobnie na etacie czterogwiazdkowego generała i ten obecny jego awans traktuję jako przygotowanie do otrzymania czwartej gwiazdki w przyszłym roku. Największy zgrzyt moim zdaniem nastąpił w segmencie awansów na stopień generała dywizji. Dotyczy awansu gen. Bryg. Soczewicy obecnie szefa Zarządu Analiz Wywiadowczych i Rozpoznawczych w Sztabie Generalnym WP. Zawsze mnie smuci fakt gdy generałami i do tego dywizji zostają oficerowie którzy nigdy dywizji nie widzieli. Ten z wykształcenia cybernetyk większość swojej kariery spędził w wojskowej dyplomacji ale najbardziej znaczącymi dla niego stanowiskami były dyrektor Sekretariatu ówczesnego Ministra Obrony Narodowej Radosława Sikorskiego oraz stanowisko attach obrony wojskowego morskiego i lotniczego przy Ambasadzie RP w Waszyngtonie. To typowy przykład korzystnych dla oficera kontaktów z prominentnym politykiem.

Zupełnie inaczej wygląda sprawa awansu gen. Jerzego Fryczyńskiego. Pamiętam gen. Fryczyńskiego jako szefa sztabu 3. Korpusu Obrony Powietrznej we Wrocławiu. Będąc jeszcze dyrektorem Departamentu Kontroli przewodniczyłem komisji kontrolującej Dowództwo Korpusu i wysoko oceniałem wiedzę doświadczenie i sprawność wtedy jeszcze pułkownika Fryczyńskiego. Ponieważ awansuje na wyższy stopień generalski będąc Szefem Sztabu Sił Powietrznych a więc instytucji która zostanie wkrótce zlikwidowana myślę że zostanie jeszcze wykorzystany na innym odpowiedzialnym stanowisku. Gratuluję Panie Generale. Również pozostałym oficerom którzy otrzymują awans na pierwsze i kolejne stopnie generalskie i admiralskie z całego serca gratuluję. Szczególnie cieszę się z mianowania na stopień generała brygady dowódcy 6.

Brygady Powietrznodesantowej pana pułkownika dypl. Adama Joksa. Spotkałem się z pułkownikiem Joksem w czasie obchodów dnia wojsk pancernych i zmechanizowanych w Bartoszycach. Było mi bardzo przyjemnie gdy przypomniał mi że w czasie gdy dowodziłem 1 praskim pułkiem zmechanizowanym w Wesołej pułkownik Joks jako jeszcze podchorąży Wyższej Oficerskiej Szkoły Wojsk Zmechanizowanych im. T. Kościuszki we Wrocławiu odbywał w pułku w 1989 roku praktykę dowódczą wraz z grupą swoich kolegów. Była zatem w Bartoszycach okazja do powspominania czasów intensywnego szkolenia wojsk. Czytając przebieg kariery pana pułkownika Joksa z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić że jest to modelowy przebieg służby oficera który z odpowiednim bagażem wiedzy i doświadczenia zostaje nowym generałem brygady Wojska Polskiego. Jeszcze raz gratuluję i życzę dalszego pomyślnego rozwoju w Siłach Zbrojnych RP. Kończę owe kilka przedświątecznych drobiazgów na moim blogu żywiąc nadzieję że do 15 sierpnia już żadna nieprzyjemna okoliczność nie zakłóci przygotowań do Święta a w samo Święto wszyscy będziemy mogli złożyć sobie życzenia wiedząc że wszyscy nawet szef Sztabu Generalnego WP jesteśmy do tego odpowiednio nastrojeni i ubrani.

Kategorie Bez kategorii 26 Komentarze Czyżby opijano już zwycięstwo Opublikowano 31 lipca 2013 Autor PIOTR MAKAREWICZ Ciekawe rzeczy przeczytałem dzisiaj na portalu polska zbrojna. Pl w artykule pod intrygującym tytułem Przemycali alkohol do Afganistanu. Charakterystyczne jest pierwsze słowo tego tytułu przemycali. Od razu powstaje pytanie kto przemycał Lektura artykułu nie daje jasnej odpowiedzi. Wiadomo jedynie że ową kontrabandę odkryła Żandarmeria Wojskowa na pokładzie wojskowego samolotu CASA który miał lecieć do Afganistanu. Autor artykułu podaje że ładunek był znaczny gdyż było to prawie 400 litrów spirytusu wódki i piwa. Należy domyślać się że nie były to beczki z tymi napojami lecz raczej butelki a wiadomo (sprawdzone) że półlitrowa butelka ze spirytusem lub wódką waży od około 800 gramów do kilograma. Z tego wynika że cały ten przemyt ważył około jednej tony (sic ). Owe spirytualia nie zostały znalezione przy pasażerach samolotu w ich bagażach lecz w ładunku cargo a więc na jakiejś palecie lub w sporym pojemniku. Autor artykułu napisał że dziennikarze gazety Dziennik Polski ustalili iż tym samolotem mieli lecieć do Afganistanu między innymi żołnierze GROM.

Dlaczego akurat podkreślono że wśród pasażerów mieli być żołnierze GROM jednostki owianej dotąd nimbem tajemniczości nie wiadomo. Owa tajemniczość powodowała że do pewnego momentu nawet nie mówiło się o istnieniu takiej jednostki nie mówiąc o ujawnianiu faktów wysyłania jej na misje zagraniczne. Do pewnego momentu gdyż kilka zbyt głośnych spraw z udziałem niestety także dowództwa lub dowódców tej jednostki tę kurtynę tajemnicy nieodwracalnie odsłoniło. Czyżby ta ostatnia sprawa miałaby być kolejnym etapem odbrązowienia GROM u Nie będę się jednak zajmował spekulacjami ale postaram skupić się na faktach. Faktem jest że taki ładunek trudno nazwać planową dostawą do miejscowej kantyny w bazie lub w bazach tym bardziej że posiadanie lub picie alkoholu na terenie baz wojskowych na misjach jest surowo zabronione. Nie sądzę również że te napoje wyskokowe miały uświetnić zwycięski koniec misji w Afganistanie. Trudno bowiem mówić o zwycięstwie w obliczu również dzisiejszej informacji w mediach o komunikacie ONZ głoszącym że w pierwszym półroczu 2013 roku aż o 23 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych wśród ludności cywilnej Afganistanu. Prawdziwa rzeźnia zacznie się natomiast dopiero po wyjściu zwycięskich wojsk NATO z tego kraju tak jak ma to miejsce obecnie na przykład w Iraku. Tak więc na oblewanie sukcesu jest zdecydowanie za wcześnie i zresztą brak jakichkolwiek podstaw. Niepokojące jest również zdanie we wspomnianym artykule że Żandarmeria Wojskowa już drugi raz w tym roku odkryła podobny proceder z tym że skala obecnej próby przemytu jest znacznie większa.

Te słowa niepokoją gdyż pokazują że taki proceder trwa już od dawna że działania Żandarmerii Wojskowej są całkowicie nieskuteczne gdyż po pierwszej próbie najwyraźniej nie wykryto sprawców skoro zdecydowali się oni na eskalację tej przestępczej działalności. Najgorsze jest to że i tym razem najprawdopodobniej sprawcy nie zostaną wykryci. Zastanawiam się tylko dlaczego Żandarmeria zachowała się w tym przypadku tak nieprofesjonalnie Dlaczego po odkryciu tego trefnego ładunku nadano temu taki rozgłos Podejrzewam że chyba właśnie o to chodzi aby nawet przypadkiem tych faktycznych inicjatorów nie wykryć. Gdyby było inaczej to powinno się to odkrycie zachować w tajemnicy puścić do Afganistanu ten ładunek i obserwować kto go odbierze. Może udałoby się złapać adresatów a poprzez nich trafić do rzeczywistych nadawców analizując chociażby przepływ nielegalnych pieniędzy a tak nie wiadomo kto miał odebrać towar i kto go nadał a więc nie wiadomo nic lub prawie nic. Ta niemrawość Żandarmerii w tym przypadku wywołuje u mnie pewne skojarzenia dotyczące tak zwanej afery bakszyszowej w Iraku. Pamiętam że po znalezieniu w bagażach powracających z Iraku żołnierzy kilkudziesięciu tysięcy dolarów w gotówce różne służby rozpoczęły działania aby ten proceder ukrócić. Do tych działań włączył się również kierowany wtedy przeze mnie Departament Kontroli. Kilku inspektorów pojechało do Iraku a po kilkunastu dniach dołączyłem do nich aby podsumować pracę tej grupy. W wyniku naszej pracy powstał obszerny raport w którym sformułowaliśmy i uzasadniliśmy podejrzenia że dolarów które zostały nielegalnie zagospodarowane było kilkaset razy więcej niż znalezione tysiące i trzeba raczej mówić o wielu milionach niż o tysiącach.

Raport ten został przedstawiony ministrowi obrony narodowej a także został przesłany do Naczelnej Prokuratury Wojskowej oraz do Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej i na tym się skończyło. Ostatecznie skazano tylko tych oficerów którzy byli bezpośrednio niemalże za rękę schwytani na gorącym uczynku i stanęło jedynie na tych kilkudziesięciu tysiącach ale to było wtedy gdy byłem już na emeryturze. Piszę o tym dlatego gdyż podejrzewam że z tym przemytem alkoholu może być jakaś grubsza sprawa. Po pierwsze musimy pamiętać że w takim islamskim kraju jak Afganistan alkohol jest zapewne czymś podobnym (i równie nielegalnym) jak u nas narkotyki. Jest to więc towar który wprowadzony tam do nielegalnego obrotu musi dać wielkie zyski. Zysk może być liczony w pieniądzach lub w narkotykach o które w Afganistanie nietrudno. Może to jest jakaś wymiana barterowa Do takich podejrzeń skłania mnie fakt że ten wielki ładunek alkoholu Żandarmeria Wojskowa dopiero odkryła na pokładzie samolotu. W jaki sposób ten znaczny gabarytowo ładunek wjechał na teren wojskowej bazy lotniczej Dlaczego można było taką kontrabandę spokojnie załadować na pokład wojskowego samolotu Dlaczego nie było nad tym żadnego nadzoru a jeżeli był to dlaczego tak nieskuteczny Dopuszczam zatem i taką możliwość że ta wykryta kontrabanda to jest mały ułamek całej rzeki alkoholu która polskimi wojskowymi samolotami poleciała do Islamskiej Republiki Afganistanu. Ciekawe tylko co te samoloty przywoziły oprócz legalnego ładunku lecąc do Polski z powrotem Historia wojen w Afganistanie daje wiele przykładów na to jak efektywnie można wykorzystać wojskowy transport lotniczy do importu narkotyków z tego kraju. Niezależnie od tych dywagacji próba przemytu 400 litrów alkoholu na pokładzie samolotu Sił Powietrznych jest faktem i aż strach pomyśleć jak szeroko wysoko i głęboko musi być rozbudowany przestępczy układ w wojsku (i nie tylko) aby było możliwe przeprowadzenie takich operacji jak ta ostatnia.

Do jakiego stopnia nastąpiło zdemoralizowanie określonych kręgów w armii że możliwe są takie skandale Najgorsze jest to że ten zdemoralizowany przestępczy układ pozostanie całkowicie bezkarny gdyż faktyczni mocodawcy ostatniego i innych przemytów nie zostaną wykryci a jak nawet zostaną wykryci to zostaną szybko i dobrze ukryci. No cóż na dwa tygodnie przed Świętem Wojska Polskiego całkiem niezły prezent tym razem od wojska dla społeczeństwa. No brawo Kategorie Bez kategorii 13 Komentarze Prawda zapewne leży jak zwykle pośrodku. Opublikowano 25 lipca 2013 Autor PIOTR MAKAREWICZ Obserwuję dzisiaj swoistą wymianę zdań między Rzeczpospolitą i jej redaktorem Andrzejem Stankiewiczem a komandorem Walczakiem dyrektorem Departamentu Prasowo Informacyjnego Ministerstwa Obrony Narodowej. Przedmiotem owej wymiany był artykuł jaki w dniu 25 lipca zamieścił w Rzeczpospolitej redaktor Stankiewicz pod tytułem Kontrwywiad tropi ministra. W artykule autor informuje nas że Służba Kontrwywiadu Wojskowego złożyła do prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez podsekretarza stanu w MON Waldemara Skrzypczaka. Przestępstwo to według Rzeczpospolitej miałoby polegać na lobbingu wiceministra dla koncernów zbrojeniowych między innymi dla jednego z koncernów izraelskich który chce sprzedać naszemu wojsku samoloty bezzałogowe. W dalszej części artykułu autor utrzymuje że SKW ostatnio nie przedłużyła generałowi certyfikatu dostępu do informacji o klauzuli ściśle tajne. Na te zaiste sensacyjne w swojej wymowie doniesienia od razu zareagował MON wydając na swojej stronie internetowej komunikat podpisany przez komandora Walczaka dyrektora Departamentu Prasowo Informacyjnego tego ministerstwa. Porównując jednak dokładnie treści obydwu publikacji trudno oprzeć się wrażeniu że komunikat MON niczemu nie zaprzecza i niczego nie wyjaśnia.

Komunikat mówi po prostu o czymś zupełnie innym niż artykuł. Komandor Walczak twierdzi że MON nie ma wiedzy o wszczęciu przez prokuraturę postępowania wobec któregokolwiek ze swoich współpracowników ani tym bardziej o stawianiu im jakichkolwiek zarzutów. To być może prawda ale sęk w tym że redaktor Stankiewicz nie o tym pisze. Nie jestem prawnikiem ale rozumiem że autor artykułu nie pisze o wszczętym postępowaniu ani o postawieniu zarzutów. Autor pisze jedynie o tym że SKW wystąpiło do prokuratury gdyż podejrzewa pana Skrzypczaka o wspomniane wyżej przestępstwo. Od złożenia doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do wszczęcia postępowania a tym bardziej do postawienia zarzutów droga daleka. Zatem ze słów komandora Walczaka wynika jedynie że MON ostrożnie nie potwierdza ani nie zaprzecza temu że SKW takie doniesienie wobec wiceministra Skrzypczaka do prokuratury złożyło. W każdym razie komunikat MON rewelacji gazety nie wyklucza. Odnośnie rzekomego nie przedłużenia przez SKW gen. Skrzypczakowi dopuszczenia do tajemnic o klauzuli ściśle tajne komandor Walczak również stosuje dziwną grę słów i twierdzi że wszyscy pracownicy ministerstwa obrony posiadają niezbędne poświadczenia bezpieczeństwa w dostępie do informacji niejawnych.

Nie jest więc prawdą że podsekretarzowi stanu do spraw modernizacji i uzbrojenia zablokowano dostęp do niezbędnych w pracy dokumentów niejawnych. Zgoda ale tym samym pan komandor sprawia wrażenie że odpowiada na artykuł którego nie czytał albo odpowiada na zupełnie inny artykuł. W artykule w Rzeczpospolitej wyraźnie napisano że Waldemar Skrzypczak sam przyznał iż 6 lipca skończyło mu się poświadczenie bezpieczeństwa ze strony SKW. Dalej w tym samym artykule nie napisano że zablokowano wiceministrowi dostęp do dokumentów niejawnych. Napisano natomiast że w obliczu wygaśnięcia w dniu 6 lipca ważności certyfikatu bezpieczeństwa dla gen. Skrzypczaka minister Tomasz Siemoniak osobistą decyzją przyznał mu dostęp do tajemnic państwowych na dwa miesiące. Tak więc pan komandor Walczak pisze w swoim komunikacie prawdę ale absolutnie nie rozwiewa licznych wątpliwości ani nie daje odpowiedzi na wiele pytań jakie rodzą się po lekturze artykułu redaktora Stankiewicza. Brakuje też w komunikacie ustosunkowania się do słów wiceministra Skrzypczaka że spóźnił się (sic ) ze złożeniem odpowiednich dokumentów i dlatego nie ma teraz certyfikatu od SKW. Trudno uwierzyć że wysoki urzędnik państwowy który na swoim biurku przekłada niemalże wyłącznie dokumenty niejawne zapomniał że już na kilka miesięcy przed upływem ważności certyfikatu należy złożyć odpowiednią ankietę. Po za tym w tym ministerstwie funkcjonuje cały Departament Ochrony Informacji Niejawnych na czele z pułkownikiem na etacie zapewne generała brygady właśnie po to aby do takich sytuacji a szczególnie na najwyższych szczeblach władzy w resorcie nie dopuszczać.

Wobec tak sensacyjnych doniesień Rzeczpospolitej oraz tak enigmatycznego dementi ze strony MON które właściwie niczego nie dementuje jako były dyrektor Departamentu Kontroli tego resortu widzę kilka możliwych scenariuszy tej sprawy. Pierwszy wariant to taki że Służba Kontrwywiadu Wojskowego faktycznie takie doniesienie do prokuratury złożyła opierając swoje podejrzenia o wyniki działań operacyjnych wobec pana Skrzypczaka. Jeżeli po tym doniesieniu prokuratura rozpocznie postępowanie i śledztwo które potwierdzi owe podejrzenia i dojdzie do postawienia zarzutów to będziemy mieli do czynienia z jednym z większych skandali w skali państwa. Powstanie wtedy pytanie jak długo taka nielegalna działalność trwała jaki wpływ miała ona na zdolność bojową Sił Zbrojnych i ile to kosztowało pieniędzy podatników a także dlaczego w ogóle pan Skrzypczak znalazł się na tym stanowisku W wariancie drugim jeżeli faktycznie doniesienie SKW zostało złożone ale w wyniku postępowania wyjaśniającego okaże się że było ono całkowicie bezzasadne to wtedy trzeba będzie chyba dać wiarę słowom gen. Skrzypczaka zawartym w artkule redaktora Stankiewicza. Waldemar Skrzypczak w następujący sposób komentuje zainteresowanie SKW jego osobą Mam wrażenie że cała ta historia to zemsta na mnie. Jako wiceminister odpowiedzialny za zakupy uzbrojenia przeciąłem wiele patologicznych układów żerujących na armii. Byłem straszony przez lobbystów że źle się to dla mnie skończy. Wtedy również pojawią się poważne (jak jeszcze nie poważniejsze) pytania w takim razie czyim interesom miałaby służyć Służba Kontrwywiadu Wojskowego skoro rzucanie podejrzeń na osobę gen. Skrzypczaka miałoby być swoistą zemstą na nim za przecinanie patologicznych układów Wynikałoby z tego że to właśnie Waldemar Skrzypczak jest tym jedynym sprawiedliwym i obrońcą interesów państwa a cała reszta wokół łącznie ze służbami specjalnymi to jakaś wielka mafia czyhająca na wielkie pieniądze jakie przy okazji zakupów dla wojska można zarobić.

Nie wykluczam i takiego wariantu że jak to często bywa prawda leży pośrodku. Każdy z tych wariantów dla Wojska Polskiego i całego naszego państwa ma dramatyczną wymowę oraz pachnie wielką kompromitacją i skandalem. Najlepszym wariantem dla nas obywateli Polski byłby taki gdyby okazało się że to wszystko redakcja Rzeczpospolitej i redaktor Stankiewicz sobie wymyślili i wkrótce przeproszą za te niefortunne słowa dobrowolnie lub zmuszeni jakimś wyrokiem za zniesławienie. Jednak taki scenariusz znając powagę gazety Rzeczpospolita oraz inne publikacje redaktora Andrzeja Stankiewicza uważam za najmniej prawdopodobny. Zatem pozostaje tylko czekać. Kategorie Bez kategorii 24 Komentarze U progu chaosu. Opublikowano 22 lipca 2013 Autor PIOTR MAKAREWICZ W dniu 22 lipca 2013 roku Prezydent RP Bronisław Komorowski na terenie Sztabu Generalnego WP podpisał ustawę umożliwiającą tak zwaną reformę systemu dowodzenia Siłami Zbrojnymi. Wybór akurat tego dnia na tę uroczystość jest dość specyficzny i to nie z powodu oczywistych skojarzeń ze Świętem Odrodzenia Polski obchodzonym uroczyście właśnie 22 lipca w czasach PRL. Prezydent swój podpis złożył w momencie gdy resort obrony narodowej racjonalizuje swój budżet aby wyskrobać i oddać do kasy państwa ponad 3 miliardy 300 milionów złotych. Ten prezydencki podpis będzie kosztował MON kilkaset milionów złotych które trzeba wydać już natychmiast jeżeli nowe struktury dowodzenia mają mieć jakąkolwiek szansę na rozpoczęcie funkcjonowania w dniu 1 stycznia 2014 roku.

Ponieważ minister Siemoniak zapowiedział że na wdrożenie tej reformy pieniądze jednak będą a więc tym bardziej trzeba zabrać taką sumę z innej podziałki na przykład ze szkolenia bojowego wojsk lub modernizacji Sił Zbrojnych. Prezydent w swoim wystąpieniu na ulicy Rakowieckiej nawet nie zająknął się o kosztach tej reformy szczególnie w aspekcie katastrofy budżetu państwa. Było natomiast sporo wzniosłych haseł i sloganów. Na dwa momenty tego wystąpienia zwróciłem jednak uwagę. Pierwszy kiedy Prezydent dziękował parlamentarzystom za niezwykle sprawne przeprowadzenie procesu legislacyjnego. No cóż obserwowałem obrady komisji i posiedzenia plenarne Sejmu i Senatu. Faktycznie mając takie lokomotywy jak poseł Niesiołowski czy senator Zając którzy przepychali tę ustawę niemalże kolanem przez Sejm i Senat nie mając zielonego pojęcia o jej merytorycznej treści i nie bacząc na jakiekolwiek wątpliwości opozycji o wynik tego procesu można było być spokojnym i jest za co dziękować. Niestety z przykrością muszę stwierdzić że jedyne w miarę merytoryczne pytania dotyczące projektu padały ze strony posłów i senatorów opozycji. Natomiast posłowie swoistej koalicji PO PSL i Ruchu Palikota oraz senatorowie PO i PSL nie dość że wykazywali się całkowitą ignorancją w tej materii to byli wyłącznie maszynkami do głosowania tworząc nowe prawo o trudnych do przewidzenia konsekwencjach. Prezydent Komorowski podziękował tym posłom i senatorom że zechcieli w tym projekcie dostrzec szansę na nowocześniejsze lepsze rozwiązania.

Z tych słów wynika że jesteśmy w tej nowoczesności o całe lata świetlne w przodzie w stosunku do pozostałych członków NATO gdyż nie znajdziemy u nikogo z nich podobnych rozwiązań. Niemcy sąsiedzi i partnerzy w Sojuszu są widocznie w stosunku do nas w mrocznym średniowieczu skoro dopiero od niedawna zaczęli budować taki system dowodzenia który my na podstawie właśnie podpisanej ustawy będziemy w Polsce teraz likwidować. Widocznie jesteśmy na znacznie wyższym od nich poziomie rozwoju cywilizacyjnego (sic ). Takim oto sposobem wdrażamy wymyślony przez jednego człowieka nigdzie i nigdy niesprawdzony nieprzećwiczony w polskich warunkach system dowodzenia który ma być równie skuteczny w czasie pokoju jak i w czasie wojny. Nie chciałbym być świadkiem bezwzględnej praktycznej weryfikacji tych czysto teoretycznych rozwiązań przez potencjalnego przeciwnika. Takim oto sposobem kosztem nas wszystkich ktoś buduje sobie pomnik za życia. Drugi fragment wystąpienia Prezydenta znacznie bardziej mi się podobał. Prezydent prosił wszystkich o baczne obserwowanie tego na ile zmiana będzie sprzyjała budowie nowoczesnego systemu obronnego. Pragnę zapewnić Pana Prezydenta że tę prośbę wielu znających się na rzeczy obywateli naszego państwa spełni co do joty. Wprawdzie nie jestem przekonany że nowe rozwiązania mogą sprzyjać poprawie zdolności obronnej i gotowości bojowej Sił Zbrojnych ale tym bardziej baczne obserwowanie jest konieczne gdyż należy uchwycić ten moment kiedy cały ten bałagan i chaos wywołany nowym systemem trzeba będzie ukrócić i przywrócić logiczny sposób dowodzenia.

To że reforma wywoła chaos nie mam żadnych wątpliwości. Oto przykład. W dniu 3 lipca minister Siemoniak wydał decyzję nr 178 o powołaniu Grupy Organizacyjnej Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Zobowiązał swojego pełnomocnika ds. Reformy gen. Różańskiego aby do 8 lipca przekazał do Sztabu Generalnego WP wniosek organizacyjno etatowy dotyczący sformowania Grupy a więc postulat co do ilości stanowisk zaszeregowania ich do stopni etatowych i grup uposażenia. Natomiast do 24 lipca gen. Różański ma przedstawić propozycje kandydatów do wyznaczenia na stanowiska służbowe w tejże Grupie. Już sobie wyobrażam tę lawinę telefonów w gabinecie pełnomocnika ilu przyjaciół oraz krewnych i znajomych przypomni gen. Różańskiemu o swoim istnieniu i oddaniu.

Jeżeli ktoś myśli że w tym czasie w likwidowanych dowództwach rodzajów sił zbrojnych będzie trwać wytężona ale spokojna praca i służba to jest czystym fantastą. W tych instytucjach będzie panować atmosfera panicznej ewakuacji a to do nowych struktur a to do tzw. linii a to do cywila. Nie ma mowy o dowodzeniu podległymi wojskami i ich szkoleniu w tym okresie. Temu fatalnemu zjawisku sprzyjać będzie fakt że w ramach szukania oszczędności w resorcie odwołane zostaną do końca tego roku wszystkie większe ćwiczenia z wojskami w których przygotowanie i prowadzenie zaangażowane byłyby te dowództwa. Z politowaniem ale bez uczucia żalu patrzyłem na dotychczasowych dowódców rodzajów sił zbrojnych których zaproszono na ulicę Rakowiecką aby byli niemymi świadkami podpisywania na nich i na dowodzone instytucje wyroku z odroczonym o kilka miesięcy terminem wykonania. Po zlikwidowaniu starych dowództw i wraz z powstaniem nowych z początkiem 2014 roku niech nikomu się nie wydaje że nowe struktury z kopyta ruszą z dowodzeniem i szkoleniem podległych wojsk. W styczniu co najwyżej może być obsadzona część stanowisk w nowych dowództwach ale do osiągnięcia gotowości do dowodzenia kierowania i szkolenia podległych związków taktycznych i oddziałów droga będzie jeszcze bardzo daleka. Nie wiem ile miesięcy to potrwa (a może lat) tym bardziej że i niższe szczeble dowodzenia w ramach ich wzmocnienia żołnierzami ze starych dowództw rodzajów sił zbrojnych przejdą na nowe struktury. One też powinny być zgrane przećwiczone i sprawdzone a na to trzeba czasu i pieniędzy pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy.

Jesteśmy zatem u progu kolosalnego chaosu którego skutki trudno teraz nawet przewidzieć. Nie miejmy złudzeń ewentualne negatywne skutki tej reformy będą skrzętnie przed opinią publiczną ukrywane. Ujrzą światło dzienne tylko wtedy gdy zaczną ginąć ludzie (niekoniecznie w mundurach). Modlić się również należy aby w tym czasie zanim nie ogarniemy się po tym tsunami strukturalno kompetencyjno organizacyjnym nikt z nieprzyjaciół nie zechciał wykorzystać panującego u nas bezhołowia. Nikt bowiem z ewentualnych wrogów gdyby chciał wykonać wobec nas jakiś nieprzyjazny ruch nie wymyśliłby lepszego sposobu przygotowania inwazji niż przeprowadzony naszymi rękami demontaż Sił Zbrojnych w tym systemu ich dowodzenia. Kategorie Bez kategorii 20 Komentarze W połowie lipca ogórki jednak dojrzały. Opublikowano 17 lipca 2013 Autor PIOTR MAKAREWICZ Na początku lipca pisałem o docierających do mnie pogłoskach z których wnioskowałem że coś niedobrego dzieje się z finansami MON. Początkowo traktowałem te doniesienia jako efekt sezonu ogórkowego. Nie jestem ekonomistą ale działał na moją wyobraźnię fakt że do końca maja tego roku wykonano już 87 planowanego deficytu w budżecie państwa i nawet ja podejrzewałem że będzie źle. Wprawdzie uspokajająco podziałała na mnie wiadomość że do końca czerwca wykonanie deficytu (według Ministerstwa Finansów) zmniejszyło się do 73 i miałem nadzieję że wraz ze zwiększeniem się wpływów do budżetu poziom wykonania deficytu będzie zbliżał się do planowanego.

Jednak najwidoczniej to wszystko była ściema gdyż w połowie lipca gruchnęła wiadomość że do zrealizowania budżetu zgodnie z ustawą zabraknie (bagatela) 24 miliardów złotych. Oznacza to że zamiast planowanych 35 i pół mld złotych deficyt wyniesie aż około 59 5 mld zł to znaczy o około 68 więcej niż planowano i przewidywano. Niezła dziura a właściwie krater budżetowy Z liczeniem w rządzie musi być bardzo kiepsko gdyż pomyłka o prawie 70 to poniżej poziomu pierwszej klasy szkoły podstawowej to kompromitacja i dyskwalifikacja. Z tej kosmicznej liczby 24 miliardów złotych w stosunku do dwóch trzecich czyli 16 miliardów rząd od razu się poddał. W sierpniu będzie starał się znowelizować w Sejmie budżet i zwiększyć deficyt o owe 16 miliardów. Pozostałe do znalezienia 8 miliardów rząd już znalazł. Będą cięcia w poszczególnych resortach. Jakoś mnie nie dziwi że najwięcej pieniędzy rząd znalazł w resorcie obrony narodowej. W dniu 17 lipca RMF FM podał że MON zostanie pozbawiony sumy około 3 miliardów 300 milionów złotych. Widzę zatem że w stosunku do pogłoski jaka do mnie dotarła na początku lipca różnica wynosi około 1 miliarda na korzyść MON.

Jeżeli już operujemy miliardami to jeden miliard więcej lub mniej nie ma większego znaczenia skutek jest tak samo dramatyczny. W tej sytuacji czekałem na jakieś oficjalne komentarze ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej. W końcu doczekałem się. Mam przed sobą pierwszy komunikat ze strony internetowej MON który ukazał się w dniu 17 lipca pod intrygującym tytułem MON pracuje nad racjonalizacją budżetu. Tytuł zaintrygował mnie tym że już na wstępie artykułu sugeruje iż budżet MON dotychczas nie był racjonalny skoro trzeba go teraz racjonalizować. Nie rozumiem dlaczego nikt w ministerstwie nie chce nazwać rzeczy po imieniu. Przecież jest to jasne jak słońce zabrakło kasy w państwie i trzeba ciąć wydatki. Dopiero w tekście artykułu znajdujemy nieco szczegółów. Otóż autorzy piszą że ze względu na plany nowelizacji budżetu państwa MON będzie też szukał oszczędności. Z tych słów wynikałoby że kierownictwo resortu dopiero rozpoczyna poszukiwanie pieniędzy które można by oddać do kasy państwa bez wpływu na poziom gotowości bojowej Sił Zbrojnych a jak znajdzie i policzy to wtedy okaże się ile tych oszczędności będzie.

Jednak to wszystko jest w sprzeczności z ową z góry określoną sumą jaką podało dzisiaj radio gdyż wygląda na to że proces jest odwrotny. To minister finansów narzucił MON owi ile pieniędzy musi oddać i teraz trwa gorączkowe szukanie co by tu skubnąć lub z czego zrezygnować aby ową narzuconą sumę uzbierać. Taka kolejność racjonalizacji budżetu bardziej lub mniej ale zawsze negatywnie odbija się na poziomie gotowości bojowej Sił Zbrojnych. Mamy przykłady tego z niedalekiej przeszłości. Kilka lat temu pan Rostowski również zagarnął niezłą sumkę z budżetu MON i wszyscy wiemy jak fatalny wpływ miało to na zdolność bojową Sił Zbrojnych do tego jeszcze rozbabranych trwającą wtedy profesjonalizacją. Użyte w komunikacie określenia że wygospodarowanie potrzebnych środków odbędzie się w oparciu o konsolidację racjonalizację i ponowną analizę zaplanowanych wydatków muszą budzić niepokój. Oznaczają one bowiem że dotychczasowy budżet resortu został zbudowany bez odpowiednich kalkulacji i analiz skoro można teraz coś jeszcze skonsolidować racjonalizować i analizować i to bez uszczerbku dla poziomu gotowości bojowej Sił Zbrojnych. Ktoś bardziej dociekliwy żeby nie powiedzieć złośliwy może powiedzieć że w takim razie budżet MON był za duży za bogaty. Ciekawie wyglądają obszary w których ma nastąpić owa racjonalizacja wydatków. Otóż mają to być wieloletnie inwestycje budowlane oraz zaopatrzenie biurowe i logistyczne czyli takie które nie mają wpływu na poziom gotowości bojowej Sił Zbrojnych.

Jeżeli te obszary są bez znaczenia dla zdolności Sił Zbrojnych to dlaczego w ogóle znalazły się w budżecie resortu którego głównym zadaniem jest dbałość o odpowiedni poziom zdolności wojska do działania. Na dodatek z tego wynika że na te obszary bez znaczenia dla wojska przeznaczono aż przeszło trzy miliardy złotych Dlatego ciekaw jednak jestem co rozumie się pod pojęciem zaopatrzenie biurowe i logistyczne gdyż podejrzewam że nie jest ono jednak tak bez znaczenia dla jednostek. Na przykład brak materiałów eksploatacyjnych do licznych drukarek komputerów i innych urządzeń w mojej ocenie skutecznie sparaliżuje pracę bardzo zbiurokratyzowanych jednostek wojskowych. Rezygnacja z takiego zaopatrzenia logistycznego jak zakup paliwa lub amunicji zastopuje i tak nikłe szkolenie bojowe wojsk a że takie plany są świadczą słowa ministra Siemoniaka w wywiadzie dla portalu polska zbrojna. Pl nawet jeśli na przykład będziemy planować zmniejszenie limitów na paliwo dla wojska to tylko w kraju a nie na misjach. I wszystko w tym temacie na misjach jeździmy a w kraju siedzimy w koszarach. Zapomnijmy więc w tym roku o Koziejowej doktrynie Komorowskiego. Pomimo zapewnień ministra uważam że oszczędności ograniczą również w znacznym stopniu programy modernizacyjne. We wspomnianym komunikacie tłustym drukiem podkreślono zdanie że planowane oszczędności nie będą miały wpływu na proces reformy systemu dowodzenia Sił Zbrojnych. To doprawdy ciekawe gdyż ta reforma pochłonie znaczne sumy (trudne do oszacowania) na przygotowanie infrastruktury.

Te koszty trzeba będzie ponieść jeszcze w tym roku jeżeli mamy mówić o jakimkolwiek w miarę płynnym przejęciu dowodzenia przez nowe instytucje (o ile w ogóle to możliwe). Z tego również widać że pomimo cięć znajdą się jednak pieniądze na wypłatę odpraw dla tych żołnierzy którzy nie zmieszczą się w nowych strukturach. Ze śmiechem przeczytałem zdanie że reforma ta z założenia ma spowodować zmniejszenie kosztów funkcjonowania dowództw bez ryzyka obniżenia gotowości operacyjnej polskiej armii. No cóż może tak a może nie któż to teraz wie. Jedno jest pewne owego obniżenia kosztów można spodziewać się najwcześniej w 2014 roku albo i później a z tego co wiemy wynika że kasa potrzebna jest na już albo na wczoraj. Widać zatem że lipcowy sezon ogórkowy zamienia się w realne ogórkowe żniwa gdyż ogórki wcześnie w tym roku dojrzały. Kategorie Bez kategorii 10 Komentarze Senat zatwierdził demontaż systemu dowodzenia. Opublikowano 12 lipca 2013 Autor PIOTR MAKAREWICZ W dniach 11 i 12 lipca odbyło się posiedzenie plenarne Senatu. Jednym z punktów porządku dnia było rozpatrzenie uchwalonej niedawno przez Sejm ustawy dotyczącej reformy systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi. Swój post pisałem śledząc na bieżąco obrady Senatu a więc dwa dni ale publikuję go w piątek już po głosowaniu Senatu nad tą ustawą.

Moja zwłoka nie wynika z jakichkolwiek złudzeń co do rezultatu tego głosowania lecz z chęci podzielenia się z Czytelnikami swoimi refleksjami po wysłuchaniu całości dyskusji w Senacie. W jej toku zauważyłem doprawdy ciekawe a nawet humorystyczne momenty. Nie będę ustosunkowywał się do wystąpień ministrów Siemoniaka i Kozieja (no może z małymi wyjątkami) gdyż panowie ci nie powiedzieli nic nowego ponad to co słyszeliśmy już w Sejmie. W czwartek 11 lipca mój ulubiony senator Józef Zając przedstawił sprawozdanie senackiej Komisji Obrony Narodowej z prac nad tą ustawą. Charakterystyczne było to że w przeciwieństwie do dnia 4 lipca już nie grymasił nad zbyt długimi nazwami nowych dowództw i dowódców wprawiając w zakłopotanie autorów reformy gdyż naruszał tym samym ostatnią linię obrony tej ustawy przed jawną niekonstytucyjnością. Widocznie został tym razem lepiej przygotowany do swojego wystąpienia. Jednak takie wrażenie można było mieć tylko do momentu gdy pytanie senatorowi sprawozdawcy zadał koalicyjny (PO) senator Meres. Pytanie było najprostsze jakie można sobie w czasie dyskusji na temat reformy systemu dowodzenia wyobrazić. Otóż senator Meres zapytał które państwa NATO mają struktury podobne do tych tworzonych nową ustawą Widać zatem że pytanie nie było skomplikowane a raczej było z rodzaju pytań wyciągających. Jednak pan senator Zając uchylił się od odpowiedzi i przekierował to pytanie do ministra Siemoniaka bo przecież skąd senator będący członkiem Komisji Obrony Narodowej i składający Senatowi sprawozdanie z prac tej Komisji nad ustawą o reformie systemu dowodzenia mógłby takie rzeczy wiedzieć Dalej było jeszcze ciekawiej.

Minister Siemoniak w swoim wystąpieniu nawiązał do pytania ale również nie odpowiedział. Pan Siemoniak też przekierował to pytanie dalej do ministra Kozieja. Stwierdził jedynie że może powiedzieć tylko tyle iż dowodzenie w warunkach Sojuszu Północnoatlantyckiego czy w Stanach Zjednoczonych jest zorganizowane w podobny sposób. Z tych słów wynika że albo w NATO jest tylko Polska i USA albo że pan minister też tego nie wie. Z drugiej jednak strony skąd Minister Obrony Narodowej będący jednym z motorów reformy systemu dowodzenia mógłby takie rzeczy wiedzieć Minister Koziej w swoim wystąpieniu zaczął wymijająco Prawdę powiedziawszy chyba nie znaleźlibyśmy nigdzie dwóch identycznie zorganizowanych w detalach i szczegółach systemów dowodzenia wojskami. Potem zanurzył się w głębiny historii przywołując nazwiska Moltkego Schlieffena a następnie szybko wycofał się z tych niebezpiecznych niemieckich wód terytorialnych bo a nuż na sali mógłby się znaleźć ktoś lepiej zorientowany w temacie i przywołać przykład współczesnych Niemiec które od jesieni ub. R. Budują właśnie taki system dowodzenia jaki my chcemy teraz zdemontować. W każdym razie również i od ministra Kozieja senator Meres nie doczekał się odpowiedzi na to proste pytanie. Musiał się chyba wkurzyć gdyż w serii pytań do pana Kozieja upomniał się o odpowiedź mówiąc Jak się dowiedziałem od pana ministra nie można sprecyzować które państwa NATO mają struktury podobne do tych jakie my teraz wprowadzamy.

Bo żadnego takiego przykładu pan minister pan generał nie podał. Czy tak jest w istocie czy są jednak w państwach NATO struktury podobne do tych jakie my w tej chwili wprowadzamy w ustawie Czy można podać tu jakiś przykład Niestety do końca debaty nad tym punktem porządku dziennego ani senatorowi Meresowi ani nikomu innemu nikt z autorów reformy już żadnego choćby jednego takiego przykładu nie podał. Ciekawie zabrał głos senator Cimoszewicz który słusznie zarzucił senatorowi Zającowi że Komisja nie wywiązała się ze swojego obowiązku zajęcia zdecydowanego stanowiska wobec ewentualnej niezgodności ustawy z Konstytucją. Wywiązała się krótka dyskusja która pokazała jeszcze raz że mój ulubiony senator Józef Zając w tej sprawie jest zupełnie niekompetentny. Były również głosy gloryfikujące reformę i ustawę. Senator Górecki (PO) w swoich pochwałach odważnie wyręczył się bliżej nieokreślonym środowiskiem wojskowym z Warmii i Mazur które to środowisko z Warmii i Mazur uważa że jest to krok w dobrym kierunku. Idea połączenia to tendencja światowa która przecież ma miejsce właśnie teraz. Jej zastosowanie w systemie dowództwa Wojska Polskiego prowadzi do unowocześnienia tych struktur. Zmniejszenie liczby ośrodków dowodzenia również jest słuszne zmiana ta ma charakter funkcjonalny. Wyłączenie szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego z grupy podmiotów dowodzących spowoduje że podział kompetencji będzie bardziej przejrzysty.

Dotąd ten podział był niejasny a kompetencje rozproszone mówiło się nawet o tym że jest więcej dowódców niż wojska. To jest opinia środowiska nie uprawiam jeszcze raz to powtarzam polityki stwierdził senator Górecki. Akurat Prawdopodobnie znam kilka nazwisk z tego środowiska. Owo środowisko chyba funkcjonuje w Olsztynie i na wschód od tego miasta gdyż wojskowe środowisko wokół mnie ma nieco odmienne poglądy. Senator Grubski (PO) tak zapamiętale wychwalał ustawę i jej autorów że chyba zatracił jednak kontakt z rzeczywistością. Doszedł do tego że ponieważ kończy się misja w Afganistanie trzeba by rozejrzeć się za jakimś innym krajem w którym można by siłą budować demokrację i wymuszać pokój. Motywował to potrzebami nowego dowództwa operacyjnego. Uznał że jego oficerowie aby nie umarli z nudów potrzebują do życia tego paliwa czyli potrzebują również elementów zewnętrznego działania polskiej armii a więc kolejnej nikomu niepotrzebnej wojennej awantury i ofiar za pieniądze podatników. Stwierdził że do Mali nie weszliśmy w taki sposób w jaki powinniśmy wejść (sic ). No jasne lepiej by było wysłać całą brygadę i do tego pancerną.

Myślę że jednak najlepiej by było gdyby pan senator szybko wrócił na ziemię i w polskie realia. Senator Pęk (Pi S) w imieniu własnym i senatora Górskiego złożył wniosek o odrzucenie ustawy w całości. Tyle o pierwszym dniu debaty nad ustawą. W piątek 12 lipca Senat blok głosowań zaczął od głosowania nad ustawą o zmianie ustawy o urzędzie Ministra Obrony Narodowej oraz niektórych innych ustaw. Tuż przed głosowaniem senator Zając krótko przedstawił wyniki prac Komisji Obrony Narodowej które odbyło się w czwartek (trwało 3 minuty). Wynik był raczej łatwy do przewidzenia Komisja proponuje Senatowi przegłosowanie ustawy bez poprawek. Wystąpił także senator Pęk który potwierdził wniosek w imieniu Pi S o odrzucenie ustawy w całości. Po tych wystąpieniach Senat przegłosował najpierw wniosek o odrzucenie ustawy. Głosowało 81 senatorów 25 ciu było za odrzuceniem ustawy 55 ciu było przeciw a jeden senator wstrzymał się od głosu. W związku z tym wniosek senatora Pęka upadł.

Natychmiast po tym głosowaniu Senat głosował za uchwaleniem ustawy bez poprawek. Głosowało 83 senatorów (chyba dwóch dobiegło) 56 ciu było za przyjęciem ustawy 24 ech było przeciw a 3 ch wstrzymało się od głosu. Takim oto sposobem reforma systemu dowodzenia została przepchnięta przez kolejną przeszkodę na swoistym torze przeszkód i nie widzę już żadnej innej zapory (oprócz Trybunału Konstytucyjnego) która mogłaby tę złą ustawę zastopować. Ustawa wróci teraz do Sejmu skąd już bez specjalnej zwłoki zostanie odesłana Prezydentowi do podpisu. Ponieważ autorzy ustawy od początku podkreślali że Prezydent gorąco popiera nowe rozwiązania z podpisem kłopotu nie będzie. Spodziewam się że w dniu 15 sierpnia przy okazji obchodów Święta Wojska Polskiego pan Prezydent ogłosi kolejny sukces związany z reformą systemu kierowania i dowodzenia w Siłach Zbrojnych. Celowo piszę dość szeroko o pracach w naszym parlamencie nad tą ustawą aby pokazać jak nasz Sejm i Senat tworzy złe prawo wprowadza rozwiązania niesprawdzone i niemające analogicznych przykładów w innych podobnych do naszego państwach. Śledząc przebieg obrad w obu izbach parlamentu widać jak na dłoni w jak nonszalancki sposób bez należytej staranności na siłę i bez refleksji nad licznymi wątpliwościami i wadami tworzy się prawo dotyczące tak ważnej dziedziny jak obronność państwa spraw Sił Zbrojnych i sposobu dowodzenia nimi. Jedynym uzasadnieniem tych rozwiązań są wyłącznie słowa pomysłodawcy reformy ministra Kozieja wspieranego przez ministra Siemoniaka. Nie przedstawiono żadnych wyników eksperymentów wniosków z ćwiczeń ani zaleceń pokontrolnych które uzasadniałyby taką rewolucyjną reformę.

Nie podano nazwy żadnego europejskiego państwa w którym funkcjonowałby podobny system do tego jaki chcemy wdrożyć. Przykład NATO nie jest odpowiedni a powoływanie się na USA jest nieporozumieniem gdyż skala sił zbrojnych jest nieporównywalna a poza tym w Stanach Zjednoczonych każdy rodzaj sił zbrojnych ma oddzielne ministerstwo i kierownictwo. Najbliższy sąsiad i partner Polski w NATO Niemcy od roku budują system oddzielnych silnych dowództw rodzajów sił zbrojnych rozśrodkowanych na terenie całego kraju (dowództwo marynarki wojennej w Rostocku). Rozumiem że dla pana generała profesora Kozieja te wszystkie fakty nie mają żadnego znaczenia bo zrobi wszystko aby zrealizować swoją idee fixe. Nie dziwię się również że te fakty nie przekonują naszych parlamentarzystów gdyż ci są po prostu w tej materii całkowitymi ignorantami czego liczne przykłady widać było w czasie prac legislacyjnych. Dziwię się natomiast wielu oficerom w wysokich stopniach a szczególnie generałom i admirałom że przytakują takim bzdurom jakie słyszeliśmy na wielu posiedzeniach różnych komisji albo Sejmu i Senatu. Zaprzeczają tym samym podstawowej i uniwersalnej wiedzy którą (mam nadzieję) przyswajali w czasie swoich studiów w akademiach wojskowych oraz doświadczeniu które (również mam nadzieję) zdobywali na wielu stanowiskach. Panowie generałowie i admirałowie po prostu się sprzedali za kilka srebrników a za ile konkretnie to wkrótce się dowiemy. Najgorsze w tym wszystkim jest to że nad tą ideą ministra Kozieja ciągle wisi widmo niezgodności z Konstytucją i może się okazać że i Sejm i Senat stworzył niekonstytucyjne prawo a strażnik Konstytucji jakim jest Prezydent pod tym wszystkim się podpisze. Kategorie Bez kategorii 18 Komentarze Szykują prezent na Święto Wojska Polskiego.

Opublikowano 6 lipca 2013 Autor PIOTR MAKAREWICZ W dniu 4 lipca senacka Komisja Obrony Narodowej rozpatrywała ustawę o zmianie ustawy o urzędzie Ministra Obrony Narodowej i niektórych innych ustaw a więc krótko mówiąc ustawę związaną z reformą SKi D. Na stronach internetowych MON i BBN ukazały się krótkie i zdawkowe komunikaty typu Senacka komisja obrony za reformą dowodzenia czy Senacka Komisja Obrony Narodowej pozytywnie o reformie dowodzenia. Oglądając jednak zapis video z obrad nie trudno zauważyć że lekko nie było. Co ciekawe to nie senatorowie przysporzyli najwięcej kłopotów obecnym na posiedzeniu autorom reformy w osobach ministra Kozieja i wiceministra Mroczka z towarzyszącymi osobami ale o tym później. Na początku kilka słów o senackiej Komisji ON. Do 27 maja składała się ona z 14 senatorów. W końcu maja wygasł mandat senatorowi Ortylowi z Pi S (przewodniczącemu tej Komisji) który został wybrany na stanowisko marszałka województwa podkarpackiego. Obecnie w skład Komisji wchodzi 13 senatorów 9 ciu z PO 4 ech z Pi S i jeden z PSL. Widać zatem że przewaga koalicji rządzącej jest znaczna. Członkiem Komisji jest również mój ulubiony bohater wielu artykułów i postów jakie swego czasu napisałem były minister obrony narodowej Bogdan Klich.

W dniu 4 lipca jednak nie był widoczny nie zabierał głosu być może w ogóle go nie było. Osobą która wywarła na mnie wielkie wrażenie i przysporzyła swoimi słowami sporych kłopotów zwolennikom reformy była Pani Mecenas przedstawicielka biura legislacyjnego. Niestety nie podano nazwiska tej pani dlatego będę nadal używał tytułu Pani Mecenas. Duże litery nie są tu przypadkowe gdyż serce rosło jak na skutek miażdżących słów tej szczupłej blondynki stawali się coraz mniejsi i mniejsi minister Koziej i wiceminister Mroczek. Pani Mecenas nie zamierzała rozstrzygać sporu czy ustawa w kontekście art. 134. Ust. 3. Konstytucji jest zgodna z ustawą zasadniczą czy nie gdyż stwierdziła że wprawdzie zapoznała się z ekspertyzami zleconymi zarówno przez autorów jak i przeciwników ustawy jednak uważa iż tę kwestię może rozstrzygnąć jedynie Trybunał Konstytucyjny. Jednakże w swoim wystąpieniu nie zostawiła przysłowiowej suchej nitki na innym momencie ustawy wprowadzającym nowelę do ustawy o powszechnym obowiązku obrony RP mówiącą o tym że prezydent wskazuje na wniosek premiera osobę przewidzianą do mianowania na stanowisko Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych.

Pokazała wiele mankamentów tej lakonicznej nowelizacji nieokreślającej nawet w jaki sposób od wskazuje się taką osobę czy z jakiego kręgu osób należałoby taką osobę wybierać. Według Pani Mecenas tak wiele i tak poważne mankamenty zwiększają znacznie możliwość zakwestionowania tej ustawy przez TK. Wiceminister Mroczek był na tyle poruszony słowami prawniczki i zaczął jej do tego stopnia przerywać w pół słowa że nawet przewodniczący komisji (kolega partyjny z PO) zwrócił mu w końcu dość ostro uwagę za to jego niegrzeczne zachowanie. Potem pan Mroczek wraz z ministrem Koziejem powtarzali jak mantrę slogan że te szczegóły zostaną za pół roku opisane w nowelizacji ustawy o stanie wojennym i tam też zostaną sprecyzowane kompetencje Naczelnego Dowódcy. Trudno mi się zgodzić z takim tłumaczeniem gdyż ono nie przystaje do przyjętej konstrukcji całej ustawy o reformie SKi D. Jeżeli w tej ustawie uchwalonej niedawno przez Sejm są nowelizacje wielu ustaw nawet takich jak ustawa o bezpieczeństwie morskim o izbach morskich czy o ochronie granicy państwowej to dlaczego nie opracowano szczegółów i nie znowelizowano tak podstawowej ustawy jak ta o stanie wojennym która precyzowała by nowe zjawisko jakim jest sprawa wskazywania już zawczasu osoby która w czasie wojny będzie Naczelnym Dowódcą. Jest to kolejny przykład na to że projekt ustawy został źle przygotowany w pośpiechu i zawiera mnóstwo błędów i mankamentów. W każdym razie brawa dla Pani Mecenas Pytania senatorów nic szczególnego do ustawy nie wniosły. Wprawdzie senator Lasecki (PO) próbował wnosić jakieś poprawki ale miały one raczej charakter semantyczny a gdy uświadomił sobie że w ten sposób może wydłużyć proces rozpatrywania ustawy przez Senat szybko odpuścił i je wycofał. Jeden z senatorów Józef Zając z Klubu Parlamentarnego PSL wprowadził mnie nawet w stan rozbawienia gdy zgłosił zastrzeżenia do zbyt długich jego zdaniem nazw nowych dowódców.

Zaproponował aby Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych nazywał się Dowódcą Sił Zbrojnych a Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych Dowódcą Operacyjnym Sił Zbrojnych bo byłoby bardzo fajnie. Wywołał tym samym uśmiech na mojej twarzy bo ten koalicyjny przecież senator świadomie lub nie naruszył jedyny bastion broniący tę ustawę przed jawną niekonstytucyjnością. Przecież to właśnie dodanie do nazw owych dowódców słów Rodzajów Sił Zbrojnych ma według autorów reformy zapewnić jej zgodność z ustawą zasadniczą. Ktoś w końcu litościwie bąknął z boku senatorowi że to będzie niekonstytucyjne i wtedy senator Zając dał spokój. Jednak unaocznił zapewne przypadkowo wszystkim na jak kruchych podstawach autorzy reformy opierają swoją linię obrony tej kontrowersyjnej reformy przed uzasadnionym zarzutem niezgodności z Konstytucją. Senator Zając zadał (a właściwie odczytał) również dwa pytania z których pierwsze uznałem za zasadne choć wydało mi się jednak dziwnie znajome. Brzmiało ono dosłownie tak W jaki sposób Sztab Generalny ma nadzorować działalność która znalazła się zakresie działania nowych Dowództw Generalnego i Operacyjnego skoro nie będzie szczeblem nadrzędnym dla tych Dowództw a jego rola zostanie sprowadzona jedynie do organu pomocniczego ministra obrony narodowej. Jeżeli ktoś z Czytelników mojego bloga zada sobie trochę trudu i znajdzie pod datą 2 kwietnia 2013 roku post pod tytułem Zaczęło się na dobre to w trzecim akapicie od góry znajdzie te same co do przecinka słowa (różnica polega jedynie na cudzysłowach). Są dwie możliwości albo senator w cudowny sposób wymyślił takie samo co do kreski pytanie ale wtedy musiałby to być cud takiej miary jak cud który papież Franciszek uznał za wystarczający aby kanonizować Jana Pawła II. Druga możliwość mnie osobiście bliższa to plagiat najczystszej wody a czym to pachnie to profesor doktor habilitowany Jego Magnificencja Józef Zając powinien wiedzieć.

Nie wzbraniam nikomu korzystać z moich przemyśleń ale zwykła ludzka przyzwoitość nakazywałaby wspomnieć o rzeczywistym źródle i autorze owych myśli. Wymagania wobec senatora profesora wybrańca ludu powinny być nieco wyższe niż wobec innych zwykłych zjadaczy chleba i należałoby oczekiwać od parlamentarzysty więcej niż zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Tyle tytułem komentarza. W odpowiedzi na to pytanie wiceminister Mroczek zbył senatora stwierdzeniem że Sztab Generalny będzie przecież czytał meldunki od tych dowódców (sic ) i prowadził kontrole. No cóż był już jeden minister a teraz senator który prawdziwość meldunków sprawdzał badając czy podpisy i pieczęcie są prawdziwe i właściwe. Chyba jednak idea tej reformy nie zakłada dla Sztabu Generalnego roli kontrolnej gdyż od tego minister ma Departament Kontroli ale senator Zając już o tym nie ma pojęcia i dlatego gładko łyknął odpowiedź pana Mroczka. Należy tylko dodać że ten senator naukowiec w dniu 11 lipca w czasie posiedzenia plenarnego Senatu będzie senatorem sprawozdawcą tej ustawy. Powodzenia Trwała jeszcze dyskusja na temat owego wskazywania kandydata na Naczelnego Dowódcę. Odpowiadał też minister Koziej który jako zaletę tych rozwiązań przywoływał tożsamość struktur dowodzenia w czasie pokoju i w czasie wojny. Twierdził że szef Sztabu Generalnego Dowódca Generalny i Operacyjny będą funkcjonować równolegle i w czasie pokoju i w czasie wojny.

Twierdził również że niezależnie od tego kto będzie Naczelnym Dowódcą Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych będzie sztabem dla Naczelnego Dowódcy. Pytanie tylko kim będzie Dowódca Operacyjny oraz kim i czym będzie dowodził w czasie wojny gdy to nie on zostanie wskazany i następnie wyznaczony na Naczelnego Dowódcę To pytanie zadaję za karę senatorowi profesorowi Zającowi jako zadanie domowe przed plenarnym posiedzeniem Senatu. Posiedzenie Komisji nie bacząc na zasadne i poważne wątpliwości Pani Mecenas oraz słabe głosy sprzeciwu ze strony senatorów z Pi S u zakończyło głosowanie nad tym aby ustawę bez poprawek przedstawić na posiedzeniu plenarnym Senatu w dniu 11 lipca. Wynik głosowania był łatwy do przewidzenia. Ze słów Pani Mecenas wynikało że jeszcze w lipcu ustawa trafi ponownie do Sejmu który ją niechybnie ostatecznie klepnie. Podejrzewam że jeszcze przed 15 sierpnia Prezydent ustawę podpisze i w taki oto sposób zostanie sprawiony Siłom Zbrojnym prezent na Święto Wojska Polskiego. Kategorie Bez kategorii 7 Komentarze Lipcowy sezon ogórkowy. Opublikowano 2 lipca 2013 Autor PIOTR MAKAREWICZ Dziwne rzeczy zaczynają się dziać w Siłach Zbrojnych. Może to początek tak zwanego sezonu ogórkowego a może nie. Napływają do mnie z różnych stron sygnały że coś chyba niedobrego dzieje się z pieniędzmi w MON.

Jedne sygnały mówią o poleceniach wstrzymania zakupów na potrzeby jednostek i ponownej analizy ich celowości. Inne sygnały mówią o prawdopodobnym odwołaniu szeregu ćwiczeń z wojskami planowanych w drugiej połowie tego roku lub o ewentualnej zamianie ich na tańsze ale znacznie mniej efektywne ćwiczenia dowódczo sztabowe. Moje doświadczenie podpowiada mi że chyba szykuje się skok na kasę MON u. Potwierdzałby to ostatni sygnał jaki do mnie dotarł. Jest wprawdzie niesprawdzony ale niewykluczony szczególnie w zestawieniu z poprzednimi. Otóż prawdopodobnie w obliczu faktu iż do końca maja 2013 roku osiągnięto już 87 planowanego na ten rok deficytu budżetowego podjęto decyzję zabrania z budżetu MON ponad 4 miliardów złotych z niewykorzystanych dotąd środków (sic ). To że w tak znacznym stopniu zrealizowany został już deficyt budżetowy nie jest żadną tajemnicą gdyż te informacje widnieją na stronie internetowej Ministerstwa Finansów. W liczbach bezwzględnych wygląda to tak że na planowane na ten rok ponad 35 i pół miliarda złotych deficytu do końca maja wykonano już prawie 31 miliardów złotych. Z tego wynika że na pozostałe 7 miesięcy bieżącego roku możemy wykonać jedynie pozostałe 13 planowanego deficytu a więc nieco ponad 4 miliardy sześćset milionów złotych. W ciągu prawie 42 upływu czasu tego roku wykonano już 87 deficytu a na pozostałe ponad 58 2013 roku pozostało tylko 13 deficytu.

No brawo Taka gospodarka publicznymi pieniędzmi doprawdy daleko nas zaprowadzi. Nic zatem dziwnego że mogą pojawiać się różne pomysły na sposoby poprawy tej dramatycznej sytuacji. Jednym z takich sposobów mógłby być sprawdzony już w przeszłości przez ministra Rostowskiego zabór pieniędzy z budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej. Dlatego uważam że pojawiające się zatrważające pogłoski o kolejnym zaborze tym razem aż ponad czterech miliardów złotych są uzasadnione i wielce prawdopodobne. Co taka suma zabranych pieniędzy oznaczałaby dla resortu obrony Zazwyczaj takie pieniądze zabiera się ze środków przeznaczonych na wydatki majątkowe choć nie tylko. Chcę przypomnieć że na całe wydatki majątkowe w tegorocznym budżecie MON przeznaczono prawie 8 miliardów 200 milionów złotych. To z tych pieniędzy trzeba kupić wszystko co potrzebne jest do szkolenia wojsk oraz do wyposażenia i funkcjonowania jednostek a przede wszystkim z tych pieniędzy realizuje się wszelkie zakupy nowego sprzętu i uzbrojenia w ramach modernizacji Sił Zbrojnych. Musimy pamiętać również że na podstawie odrębnej ustawy sejmowej co najmniej 20 środków modernizacyjnych obligatoryjnie musi być przeznaczonych na budowę systemu obrony powietrznej i przeciwrakietowej. Okrojenie tej wyjściowej sumy o dalsze 4 miliardy 100 milionów złotych spowodowałoby de facto całkowity paraliż szkolenia i drastycznie ograniczyłoby proces modernizacji Sił Zbrojnych. Szkolenie dotyczyłoby jedynie pododdziałów i kontyngentów przeznaczonych do misji zagranicznych natomiast szkolenie w zakresie obrony terytorium kraju znowu ległoby w gruzach.

W tym momencie przypomnę że minister Koziej podczas konferencji w kwietniu br. Organizowanej przez Fundację im. Kazimierza Pułaskiego wypowiedział takie oto słowa Dziś myślą przewodnią wszelkich wysiłków na rzecz zapewnienia Polsce bezpieczeństwa jest nadanie priorytetu zdolnościom obrony własnego terytorium. Zdecydowanym zwolennikiem i propagatorem takiego podejścia jest prezydent Bronisław Komorowski. Myślę że z przekonaniem możemy wręcz mówić tu o doktrynie Komorowskiego. No cóż od kwietnia upłynęły niecałe trzy miesiące i jeżeli faktycznie te wielkie pieniądze wyparują z MON to możemy powiedzieć że doktryna Komorowskiego już się skończyła gdyż przegrała z doktryną Rostowskiego. W takiej sytuacji jak bumerang wróci problem nieszczęśliwego wtłoczenia finansowania programu budowy systemu obrony przeciwrakietowej do budżetu MON. Ewentualne dalsze zmniejszenie tego budżetu o tak kolosalne pieniądze ostatecznie dobije wszelkie programy modernizacyjne jak również skutecznie zakłóci i tak rachityczny rytm szkolenia wojsk. Bardzo chciałbym aby te pogłoski się nie potwierdziły aby były one wynikiem li tylko sezonu ogórkowego. Może ktoś z Czytelników tego bloga wie coś na ten temat więcej i może albo zaprzeczyć tym pogłoskom albo co gorsza w pełni je potwierdzić.

Byłoby dobrze aby posłowie szczególnie członkowie SKON skorzystali w tym wypadku z prawa do interpelacji i zażądali od resortów obrony narodoweji finansów konkretnych wyjaśnień i odpowiedzi gdyż może się okazać że nawet na realizację niedawno przyjętej przez Sejm ustawy powodującej reformę systemu dowodzenia może po prostu zabraknąć pieniędzy. Kategorie Bez kategorii 7 Komentarze Złudne marzenia. Opublikowano 26 czerwca 2013 Autor PIOTR MAKAREWICZ Czerwcowa środa w Elblągu to był dzień ponury szary deszczowy i zbyt chłodny jak na tę porę roku. Z apatią czytałem newsy w Internecie. Jednym uchem słuchałem serwisów informacyjnych na jakimś kanale telewizyjnym. Pochłonięty lekturą usłyszałem jednak w pewnym momencie charakterystyczny baryton Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Zdania które wypowiedział spowodowały że przerwałem lekturę Internetu i zacząłem z uwagą słuchać następujących słów głowy państwa Ta ustawa ma wewnętrzne sprzeczności nielogiczności tak daleko posunięte że w moim przekonaniu ale nie tylko moim bo w przekonaniu także prawników wielu także przygotowujących ekspertyzy dla Sejmu ta ustawa nie miała najmniejszych szans na wejście skuteczne na zadziałanie. Proszę Państwa to jest rzecz wstydliwa to jest rzecz wstydliwa że tego rodzaju projekt przechodzi przez parlament polski dochodzi do prezydenta który musi się do niego ustosunkować podczas gdy wszyscy od początku do końca wiedzieli że jest to projekt z wadami tak poważnymi że go to dyskryminuje. W moim przekonaniu ten projekt w ogóle nie powinien być głosowany w polskim parlamencie a autorzy czy inicjatorzy tej operacji powinni wcześniej zadbać o to aby na etapie prac sejmowych wyeliminować kompletne nonsensy które znalazły się w tym projekcie ustawy. Słuchałem i serce mi rosło a nawet pogoda za oknem też zaczęła się jakby nagle poprawiać.

Tę pozytywną zmianę nastroju wywołała myśl że Prezydent mówi o niedawno uchwalonej przez Sejm ustawie uruchamiającej reformę systemu dowodzenia w Siłach Zbrojnych. Moje zasugerowanie się było tym silniejsze że gdyby mnie ktoś zapytał o krótką ocenę wspomnianej ustawy sam bym tego lepiej nie ujął. Takie słowa jak wypowiedziane przez Prezydenta same by mi się cisnęły na usta. Nic dodać nic ująć. Pomyślałem nawet (a przecież nie jestem osobą zbytnio wierzącą) że wydarzył się chyba jakiś cud. Znałem przecież stosunek Prezydenta do idei tej reformy. Minister Koziej i minister Siemoniak podkreślali w debacie sejmowej wielokrotnie że Zwierzchnik Sił Zbrojnych całkowicie popiera te reformę. Po chwili jednak gdy minęła pierwsza.

Ocena: 4.10/5 Głosów: 11

Contact: admin@centraleuropeaninformation.com